Nowy dom, nowa szkoła, nowe wyzwania i ludzie..
Dzisiaj mój pierwszy dzień w szkole, bardzo się stresuję i gdyby nie moje przyjaciółki Sophia, Brenda i Pauline nigdy w życiu bym dzisiaj tam nie poszła. Jestem raczej osobą zamkniętą w sobie i spokojną, nie chodzę na imprezy, chyba że ktoś mnie zaciągnie na nie siłą. W przeciwieństwie do Brendy jestem małą, szarą myszką, która nikomu nie przeszkadza, ona jest wulkanem energii, impreza dwa razy w tygodniu to podstawa, zresztą Pauline nie jest lepsza, też potrafi dać do wiwatu. Jedyną osobą, z którą da się na spokojnie porozmawiać jest Sophia, można by powiedzieć, że jesteśmy jak siostry, bo przeważnie lubimy te same rzeczy, mamy taki sam styl ubierania się i nawet jesteśmy do siebie podobne. Jest moim aniołem stróżem, zawsze mi pomoże gdy jest mi źle, porozmawia, ja odwdzięczam się tym samym, gdy ona ma problem.
-Alexia! Wstawaj! Dzisiaj Twój pierwszy dzień w szkole - z zamyśleń wytrąca mnie krzyk mamy, która przypomniała mi o tym strasznym dniu.
-Wstałam już, zaraz zejdę - odkrzykuję.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się trochę odświeżyć. Niech przynajmniej mój wygląd mówi, że bardzo chciałam się znaleźć w tej szkole. Ubrałam się na galowo, nie miałam nic przeciwko butom na wysokim obcasie, ale bliższe moim upodobaniom były trampki, z pewnością o wiele wygodniejsze od szpilek. Gdy byłam już w pełni gotowa do wyjścia z mojej torebki wydobył się dźwięk SMSa, wyciągam telefon i odczytuję wiadomość:
- Alex, ja z Sophią i Brendą już na Ciebie czekamy przed szkołą, gdzie Ty się podziewasz? Pauline.
-O cholera! - krzyczę. Mam tylko dziesięć minut na dojechanie do szkoły! No ładnie, pierwszy dzień a ja zaliczę pierwszą wpadkę. Szybko zbiegłam na dół, ucałowałam mamę na przywitanie w policzek, wzięłam płaszcz i wybiegłam z domu. Mama nawet nie zapytała czemu się tak spieszę, dobrze wiedziała o co chodzi. Zgrabnym ruchem wsiadłam do auta i ruszyłam w stronę "najgorszego miejsca na ziemi"..
Na miejscu czekały na mnie dziewczyny. Przed szkołą było bardzo dużo ludzi ubranych bardzo podobnie, szkoła była bardzo dużo, co mnie przerażało, bo zawsze miałam wielki problem w poruszaniu się po dużych gmachach. Moją uwagę przykuła pewna czteroosobowa grupka chłopaków, wszyscy byli jakoś dziwnie bladzi i nienagannie ubrani. Twarze mieli jak z porcelany, piękne i delikatne. Nie mogłam oderwać od nich wzroku, wyglądają jak z bajki albo przepięknego snu.
-Alex, jak ślicznie wyglądasz - "wybudza" mnie Brenda.
-Oh, dziękuję, Wy wszystkie również wyglądacie nieziemsko - wybełkotałam, tak na prawdę wcale im się nawet nie przyjrzałam, moje oczy co chwila wędrowały na "idealnych".
-Patrzcie, dyrektorka przyszła, chyba już się zaczyna ta cała szopka - oznajmia Sophia, która tak samo jak ja nie miała ochoty się tutaj pojawić.
Po całej uroczystości pojechałam wraz z dziewczynami na kawę do pobliskiej kafejki. Nie mogłam się skupić na prowadzeniu auta, w mojej głowie siedziała czwórka nieznajomych, tajemniczych chłopaków. Ciągle zadawałam sobie pytanie, kim oni są? Nie są nawet podobni ale jednak wyglądają tak samo..
To mnie strasznie nurtowało.
-Czego się napijesz Alex ? - pyta Sophia.
-Poproszę latte kochana - odpowiadam z nutą smutku w głosie.
-Coś się stało? Wyglądasz na zmartwioną - jak zawsze kochana i troskliwa Sophia.
-Nie, wszystko jest w porządku, nie za dobrze spałam, ale poza tym wszystko gra, dzięki - wybąkałam ze sztucznym uśmiechem na twarzy.
-No skoro tak mówisz .. - Sophia wyczuła, że coś kręcę, kurcze, nie byłam dobra w kłamaniu.
W kafejce siedziałyśmy dobre 2 godziny, Brenda z Pauline cały czas gadały w co się ubiorą jutro do szkoły i jakich to fajnych kolesi poderwą dzisiaj na imprezie na którą zostanę zaciągnięta siłą rzecz jasna.
Sophia siedziała naprzeciwko mnie, patrzyła mi się bardzo uważnie, nigdy wcześniej tego nie robiła, czułam się jak jakiś eksponat na który wszyscy patrzą. Starałam się na zwracać na to większej uwagi.
Po powrocie do domu poszłam na górę przebrać się w jakieś luźniejsze ubrania, miałam ochotę pobiegać, rzecz jasna nie dla poprawy kondycji, miałam wielką nadzieję, że gdzieś spotkam właśnie ICH.
Zrobiłam parę okrążeń wkoło osiedla, jednak nigdzie ich nie było, postanowiłam zagłębić się gdzieś dalej..mieszkałam niedaleko lasu za którym było małe osiedle nowych domków, postanowiłam się tam udać i wybadać teren.
W lesie było bardzo wilgotno i zimno. Zanim dotarłam na miejsce minęło 1,5 godziny, było to bardzo wyczerpujące, moja podświadomość zadawała mi pytanie: po co ja to robię? Jednak ja puszczałam to pytanie mimo uszu. Ku mojemu zdziwieniu na tym osiedlu jeszcze nikt nie mieszkał, tyle mojej tułaczki na marne..
W drodze powrotnej usłyszałam jakieś dziwne odgłosy, jakby ktoś syczał. Z zaciekawieniem podążyłam za tym dźwiękiem, jednak nigdzie nie znalazłam źródła tych odgłosów. Wracając na ścieżkę prowadzącą do domu tuż przede mną niespodziewanie i szybko stanął jeden z tych tajemniczych chłopaków. Moje serce zaczęło bić szybciej, to nie było bicie serca ze szczęścia lecz ze strachu, nigdy wcześniej tak się nie bałam jak w tej chwili, czarnowłosy jasnoskóry wyglądał przerażająco, z ust ciekła mu krew i oczy miał tak ciemne, że przypominały węgiel. Byłam przerażona, nogi same uginały mi się w kolanach, staliśmy tak w bezruchu, patrząc na siebie przez 5 minut.. Nagle usłyszeliśmy czyjeś wycie, chłopak odwrócił głowę w stronę dźwięku,z zaciekawieniem zrobiłam to samo, gdy chciałam spojrzeć na niego jeszcze raz, chłopaka już nie było a ja nie zastanawiając się długo ruszyłam biegiem w stronę domu.
Przez cały mój "maraton" myślałam o tej całej strasznej sytuacji. Cóż to był za człowiek, czy tylko on z tej całej czwórki był taki .. przerażający? Nie miałam rozsądnego wytłumaczenia.
Za dwie godziny miały przyjść po mnie dziewczyny i razem miałyśmy jechać na imprezę rozpoczynającą nowy rok szkolny. Moim zdaniem to żadna okazja do świętowania. Jutro jest sobota więc większość będzie balować do białego rana. Jedynym z powodem dla którego chcę iść na tą imprezę, to moja ciekawość, ciekawość spotkania ich, w końcu też chodzili do tej szkoły co my więc powinni się pojawić. Po tej całej sytuacji z czarnowłosym powinnam omijać go szerokim łukiem, ale jestem na tyle nierozsądna, że pragnę go poznać jeszcze bardziej, pragnę poznać ich wszystkich, poznać ich .. tajemnicę.
Mam nadzieję, że pierwszy rozdział Wam się podobał i zachęciłam Was do czekania na kolejny rozdział moich wypocin :) Liczę na pozytywne komentarze, bo dzięki Nim nabieram chęci do pisania dalszych części opowiadania :)
Alex-andra.
Mystery
niedziela, 17 listopada 2013
sobota, 16 listopada 2013
Wprowadzenie
Witam Was wszystkim na moim blogu :)
Z wielką przyjemnością chciałam oświadczyć, że blog będzie poświęcony chłopcom z One Direction, są oni przeciętnymi ludźmi chodzącymi do szkoły tak samo jak my :)
Postaram się aby moja wyobraźnia pozytywnie na Was wpłynęła i chciałabym zachęcić Was do czytania mojego opowiadania i obiecuję, że będzie się tu działo wiele wspaniałych a czasem wręcz przerażających rzeczy :) Wprowadzę do opowiadania trochę fikcji żebyście się zbytnio nie nudzili :)
A więc zapraszam!! :)
Z wielką przyjemnością chciałam oświadczyć, że blog będzie poświęcony chłopcom z One Direction, są oni przeciętnymi ludźmi chodzącymi do szkoły tak samo jak my :)
Postaram się aby moja wyobraźnia pozytywnie na Was wpłynęła i chciałabym zachęcić Was do czytania mojego opowiadania i obiecuję, że będzie się tu działo wiele wspaniałych a czasem wręcz przerażających rzeczy :) Wprowadzę do opowiadania trochę fikcji żebyście się zbytnio nie nudzili :)
A więc zapraszam!! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)